Główna » Aktualności, Relacje z latania

Jaworzyna – 3xTAK!!!!

Autor: blackjack dnia 16 maja 2012 komentarzy 5

Pamiętacie, a kto nie pamięta niech pyta, ile razy namawiałem na wspólne latanie na Jaworzynie. Pewnie groch na ścianie robił większe wrażenie niż moje gadanie i wreszcie…. tomski, miro,andzia, maciek odważyli sie (choć dwaj ostani po zbadaniu noszeń i drzew na czarnej kopie). W zasadzie nie ma powodów, by trzeba było obawiać się jaworzyny, poza jednym: trudne lądowisko! Dlatego też nie jest to góra dla nowych pilotów. Wrócę jednak do subektywnego opisu latania: dzień pierwszy – chyba najlepszy! wczesny start, winda do nieba i po pół godzinie padaczka! Mało mnie szlak nie trafił, gdy tomski odleciał a ja wylądowałem na parkingu. Nawet nie pakowałem szpeju tylko w uprzeży, ze skrzydłem w kalafiorze wyjechałem na górę. Chwile odczekałem i wreszcie jest mój komin. Noszenia mocne, niezbyt poszarpane. Lot nad g. parkową łatwy, już wtedy wiedziałem, że jest szansa na oblecenie mojego wymarzonego, niezbyt długiego trójkąta. Powrót nad Jaworzynę z małymi problemami a później w zasadzie bez emocji lot do Muszyny. Tu troche polatałem nad miastem i podenerwowałem Leona i Jarka, którzy obserwowali jak się lata ;-))). Emocje zaczeły sie na powrocie, bo swoim zwyczajem nie kręciłem zbyt wysoko ufny w to, że dzień jest na tyle termiczny, iż pozwala na takie latanie. Jastrzębik powitał mnie takim kotłowaniem, jakiego jeszcze nie było, skrzydło jak gumowe latało nad głową ale było całe. Wygrzebałem sie i znowu wróciłem nad Parkową. przez radio dogadałem się z Leonem, że on też pojedzie i może mnie zabrać z Krynicy. Tylko dlatego wylądowałem w pobliżu stacji kolejowej…niestety Leon nie polatał…a ja wkurzony wystarowałem do 3 lotu w tym dniu. Szybko, jak na moje możliwości wykręciłem się nad Jaworzynę, choć muszę przyznać, że Maciej zrobił to lepiej i wyżej i …poleciałem. Myślałem, że mgo też odleciał w kierunku na Sącz a ten łobuz kręcił sie w tym czasie nad Krynicą. Sam lot bez rewelacji. Zastanowiło mnie tylko to, że leciałem, pod koniec po zachodnich zboczach, wiatr wiał z S-W a skrzydło robiło wszystko, żeby mi udowodnić, że jestem na zawietrznej. Wylądowałem w Maciejowej. Dwa dni, w które dało sie latać na Jaworzynie, to jak na razie moje najlepsze latanie w tej okolicy. Żałuję, że w drugim dniu nie poleciałem za tomskim, tylko kombinowałem, jakby tu rozciągnąć swój trójkąt-nie udało się bo padłem w drodze do Tylicza. A Tomski „mistrzem pagóra jest”!!! Licze na to, że następna zmiana pogody i cyrkulacja wschodnia da nam jeszcze nie jedną szansę na polatanie. Tym razem plan mam ambitny: Jaworzyna – zamek w Starej Lubowni- skok na N i powrot nad górę( może nie w takiej kolejności ale takie cele!!!)

Digg this!Dodaj do del.icio.us!Stumble this!Dodaj do Techorati!Share on Facebook!Seed Newsvine!Reddit!Dodaj do Yahoo!

komentarzy 5 do wpisu “Jaworzyna – 3xTAK!!!!”

  1. mgo said:

    fajny opis, co do Jaworzyny to góra super, terma pracuje bardzo dobrze, ale lądowisko w termiczny dzień bardzo trudne, takie jest moje zdanie i całkowicie się z nim zgadzam!

  2. Zygmunt said:

    Góra ma potencjał, nie bez znaczenia jest łatwy wyjazd na startowisko. Co do lądowiska – to koledzy napisali wszystko.

  3. tomski said:

    Super:)

  4. miro said:

    jak lądujesz na parkingu to nie jest zle

  5. mgo said:

    na parkingu dolinka jest ciasna jak dupa, jak cokolwiek przywieje to pańskie jaja, a przywiać może niekoniecznie wiatr, wystarczy że odejdzie wyżej mocny komin, ostatnim razem Andzia nie mógł dojść do lądowiska na polanach bo go nie chciał puścić podmuch, a przecież wcale nie wiało.

Zostaw odpowiedź:

Musisz się zalogować aby móc komentować.

Copyright ©2021 Cumulus24 – portal zrzeszający paralotniarzy z Beskidu Niskiego i nie tylko…, wszystkie prawa zastrzeżone. Webmaster: janec